niedziela, 14 grudnia 2014

POŚREDNICY?

Odniosłam dziś wrażenie, że gdybym tylko pozwoliła swojemu 
ciału zasnąć na piętnaście minut po przebudzeniu - 
uczyniłoby to z największą ochotą. 


Naprawdę, chciałabym nauczyć się pisać rzeczowo, konkretnie od A do Z bez polskich znaków... Jak mamę kocham - nie potrafię. Będziecie więc musieli albo się ze mną pożegnać tak wcześnie, albo pokochać. Innej opcji nie ma. 

Ostatnim wpisem starałam się uświadomić Was, czym takim jest program AuPair, jakie widzę w nim zalety, jakie ma wymagania. 

Dziś dowiecie się nieco więcej o wymaganiach regulowanych wspominaną już konwencją oraz ustalanych przez pośredników, oferujących pomoc w zorganizowaniu takiego wyjazdu, wśród których można by dłuuuugo przebierać. 

Uważam, że agencjami zasługującymi na najwięcej uwagi są: CULTURAL CARE, AU PAIR IN AMERICA oraz PROWORK. Dwie pierwsze zajmują się jedynie wyjazdami do Stanów Zjednoczonych, trzecia również do wielu krajów europejskich.
Jeżeli chodzi o podstawowe wymagania, jakie każda z nich stawia, są raczej zbliżone do siebie i zawarłam je w poprzednim poście. Nie mniej, niż 18 lat, prawo jazdy (w Stanach niemal NIEZBĘDNE), doświadczenie w opiece nad dziećmi, brak nałogów.
Gdy już jesteśmy przekonane, że spełniamy wszystkie powyższe warunki i decydujemy się na pomoc którejkolwiek z wymienionych agencji, powinnyśmy przygotować się na trochę papierkowej roboty, również nieodzownej w każdej z nich.

POTRZEBNE BĘDĄ:
  • skan paszportu,
  • międzynarodowe prawo jazdy - jego cena to ok. 35, do uzyskania w Starostwie Powiatowym,
  • referencje dotyczące opieki nad dziećmi - wypełnione przez osobę niespokrewnioną, której dzieckiem/dziećmi zajmowałyśmy się nie dawniej, niż trzy lata wcześniej;
fragment, APiA

  • referencja dotyczące naszego charakteru - tutaj również nie możemy poprosić o poświadczenie naszej nieskazitelności osoby spokrewnionej; najlepiej, aby wypełnił ją pracodawca lub nauczyciel/pedagog szkolny,
fragment, APiA

  • HOST FAMILY LETTER - esej opisujący nas, nasze zainteresowania, hobby, talenty, rodzinę, codzienność - wszystko, co mogłoby zainteresować potencjalną rodzinę goszczącą i zachęcić do naszej osoby,
  • fotografie - prezentujące nas z dziećmi, nas jeżdżące konno, nas składające origami......
  • filmik aplikacyjny - to już nie jest co prawda robota papierkowa, jednak jak się dowiedziałam niejednokrotnie równie niewdzięczna, co wszystkie dokumenty; powinnyśmy zawrzeć w nim naszą znajomość języka, umiejętność kierowania samochodem, potencjalne zabawy z dziećmi, kilka słów o sobie; w gruncie rzeczy ogranicza nas tylko wyobraźnia; 
KILKA BARDZO PRZYJEMNYCH DLA OKA PRZYKŁADÓW:






  • formularz medyczny - wypełniony przez lekarza rodzinnego; niektórzy robią z tym ponoć problem, wiadomo jak wyglądają niekiedy zmagania z polską służbą zdrowia, jednak z doświadczenia, tym razem innych dziewczyn, mogłam poznać, że wtedy potrzeba jedynie odrobinę tupetu i wytrwałości;
fragment, APiA
Po skompletowaniu takiego pakieciku ponownie zgłaszamy się do naszego pośrednika (mówię ponownie, bo oczywiście musiało to nastąpić już wcześniej, choćby w celu uzyskania wzorów formularzy konkretnej agencji). Zwykle wtedy ma miejsce spotkanie z lokalną konsultantką, która weryfikuje dokumenty, przeprowadza krótki interview po angielsku (ja sama przeżyłam coś takiego wcześniej, już na spotkaniu informacyjnym i naprawdę - nie ma się czego obawiać). Jeśli wszystko gra, dokumenty wędrują do zagranicznego koordynatora - chyba przeważnie jest to jedna dla wszystkich agencji firma umiejscowiona w Londynie. Gdy Londyn również nie ma zastrzeżeń jesteśmy już prawie w domu - dostajemy swój własny room na internetowej stronie pośrednika i czekamy! Na co tak czekamy? Ano na potencjalne HOST FAMILY, które głównie na podstawie filmu, zdjęć oraz eseju zdecydują, kto mógłby ewentualnie być godzien doglądania ich dzieciaczków. Aczkolwiek o tym konkretnie etapie opowiem już w następnym poście - pokazując jednocześnie alternatywę dla pośredników

Owszem, alternatywa jest: funkcjonują bowiem portale internetowe stworzone po to, aby rodziny i przyszłe AuPair mogły dobrać się bez pośrednictwa jakichkolwiek instytucji. Ma to swoje plusy, ma też minusy. 

Jakie plusy posiada agencja?
+ rodziny są weryfikowane oraz płacą spore pieniądze za sam udział w programie, dzięki czemu mamy pewność, że nie trafimy do rodziny patologicznej, czy ledwo wiążącej koniec z końcem,
+ większość formalności prawnych dopełnia za nas agencja,
+ przez cały okres trwania programu przebywamy pod opieką lokalnej konsultantki, wobec czego w razie jakichkolwiek problemów z rodziną (które również mają miejsce, pozostańmy realistami) mamy się do kogo zwrócić na obcej ziemi,

Minusy?
- mimo wszystko obarczone jesteśmy sporą ilością formalności, których w dodatku spora część dziewczyn nie traktuje do końca "poważnie", bowiem załatwiane "na lewo" childcare references to norma,
- spore koszta, co jest jednak kwestią względną - zależną od kraju do jakiego się wybieramy. Kiedy myślimy o wyjeżdzie do Stanów Zjednoczonych, największym wydatkiem zawsze jest bilet, który przy korzystaniu z pośrednictwa agencji kupuje dla nas przyszła HOST FAMILY, wtedy koszta: Cultural Care (ok. 2000 zł), AuPair in America (1390 zł) oraz Prowork (890 zł) są po prostu śmiesznie niskie. Jednakże przy wyjeździe do któregoś z krajów europejskich, wydawanie pieniędzy na pośrednictwo agencji nie zawsze jest konieczne.

Wyjazd do USA nie jest możliwy bez pośrednictwa agencji, a wynika to z faktu, że potrzebna nam przecież będzie wiza. Istnieje specjalny rodzaj wizy przeznaczony właśnie dla przyszłych AuPair - J1 - a dokumenty potrzebne do jej uzyskania dostajemy właśnie od agencji, która dodatkowo niejako bierze za nas odpowiedzialność i zapewnia amerykańską ambasadę, że nie zabawimy za oceanem zbyt długo, czego przecież tak bardzo nie chcą ;) 

Wybór konkretnej agencji, chociażby spośród trzech w/w, jak pewnie się już domyślacie w największym stopniu rozbija się o pieniądze. Szczerze mówiąc - nie mam zielonego pojęcia skąd wynikają tak duże różnice. Zapewniam, że każda z tych firm jest godna zaufania, osobiście miałam kontakt z każdą z nich, a co ważniejsze - poznałam wiele dziewczyn, które z ich pomocą znalazły się z oceanem i są zadowolone z obsługi. Dla mnie samej faworytem jest AuPair in America. W dużej mierze ze względu na relatywnie niską cenę, ale przede wszystkim przez fachową, uprzejmą i rzetelną konsultację.

Ubolewam nad faktem, że sama z pewnością nie znajdę się za oceanem w przyszłym roku... Bardzo długo żyłam tym marzeniem, następnie konsekwentnie dążyłam do jego realizacji, postawiłam już kilka istotnych kroków, ale niestety los płata nam różne figle. Chociaż... czy aby na pewno niestety? Przecież nic straconego, USA z pewnością z chęcią przywita mnie nieco później, moja ukochana amerykańska dusza być może odwiedzi mnie już tej wiosny, a ja sama w zamian rok spędzę w równie niesamowitym miejscu... Gdzie? O tym następnym razem. 


1 komentarz:

  1. fajnie się czyta :d
    zajrzyj do mnie mam kilka zdjęć z Majorkiiiiiiiiii a wiem że tam będziesz w czerwcu! :D
    obserwuje!

    OdpowiedzUsuń