poniedziałek, 30 marca 2015

TIME TIME TIME


Chyba już każdą notkę będę zaczynać stwierdzeniem, że czas  płynie w zastraszającym tempie!
Mam nadzieję, że w Hiszpanii nie postanowi zatrzymać się i dłużyć w nieskończoność, tylko w odpowiednim rytmie pozwoli nazbierać doświadczeń, wspomnień i wrócić szybciutko do całej mojej miłości, którą tutaj pozostawiam. 
Tymczasem, szczerze mówiąc, zupełnie o tym nie myślę. Chcę jak najwięcej czasu spędzić z bliskimi, przygotować się jako tako do matury. Na tę chwilę spycham wyjazd na dalszy plan. Choć utrzymuję kontakt z HF (skubani, urządzili sobie miesięczny urlop na Kubie...), choć mam w końcu ten motherfucking BILET (haha, opowiem kiedyś, jak zjadłam na nim zęby) i w ogóle zostało maleńko dni! Staram się opanować choć podstawy podstaw hiszpańskiego, ale na ten moment nie wykraczam raczej poza HOLA, haha, aż szkoda pisać.
Jeżeli chodzi o to przesłodkie stworzenie u góry, moim cichutkim marzeniem jest zobaczenie go na żywo, co mi się jeszcze w życiu, słuchajcie, nie udało. Przymierzam się powoli do utworzenia TO DO LIST, jednak wszystko w swoim czasie.

Tak więc żyję i mam się dobrze.

wtorek, 24 lutego 2015

IT'S BEEN LONG, LONG TIME!

Definitywnie - czas płynie jak szalony. Jeszcze chwilę temu mówiliśmy o stu dniach do matury, teraz bardziej po głowie błąka mi się sto dni do mojego wyjazdu! Stres z każdym dniem odrobinę większy, jako że okoliczności życia również odrobinę mi się zmieniły... Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Te 12 miesięcy będzie bardzo, bardzo ważne i, rzekłabym, sądne. Nie mogę się wprost doczekać, serio! Wypowiedź chaotyczna, jak moje myśli. Wiem. Chciałam tylko dać znak życia. Przez ostatni miesiąc komputer robił sobie moim kosztem psikusa, dopiero program ochronny, który wkroczył do akcji, przemówił mu do rozsądku ^^ Około ośmiuset "zagrożeń", cokolwiek to znaczy. Nieźle, Kamcia, nieźle.

Ach, zapomniałabym. Mam nadzieję już w tym tygodniu opublikować post z radosną nowiną - tak, zabookowałam bilet! Ceny rosną jak szalone, do tego stopnia, że zrezygnowałam z Warszawy i planuję w dzień odlotu pozwiedzać piękny Kraków <3 Swoją drogą, nieźle popieprzone w tym Ryanairze. Jakby nie można było płacić starym, dobrym przelewem. PayPali się, kurna, zachciało.

Tak czy siak, jest wspaniale, wciąż do przodu. A teraz łapcie trochę mojej nadchodzącej codzienności :))







poniedziałek, 2 lutego 2015

HOMESICK

Po dzisiejszym, sentymentalnym, wieczorze postanowiłam wziąć się w garść i naskrobać notkę. Trochę refleksyjną - adekwatną do nastroju (napisała, barbarzyńsko wcinając kanapkę z żółtym serem).

Z moich prywatnych obserwacji wynika, że główną obawą osób rozważających wyjazd, czy nawet będących już na sto procent zdecydowanymi na niego, jest możliwe uczucie tęsknoty za rodzinnych krajem i ludźmi, których niestety spakować w walizkę się nie da. Ba! Nie tylko możliwe, ale nawet w zupełności pewne, jak to, że po nocy przyjdzie dzień, a po burzy spokój. Sama o tym myślę, choć może nie z wielką obawą... Mimo tego, że oczywiście, bywają chwile (zapewne ich częstotliwość będzie się sukcesywnie zwiększać) kiedy zastanawiam się, jak poradzę sobie z ewentualnym HOMESICKiem, nie czuję strachu.

środa, 7 stycznia 2015

mój mały SEKRET

To już chyba moje trzecie podejście do napisania jakiegoś posta. Nie napiszę TEGO, bo pomysłów po mojej głowie błąka się mnóstwo, gorzej już z ich realizacją, haha. Oto cała ja. Generalnie - przez najbliższy czas zapewne będzie tu mało AuPairowo, mam nadzieję, że Was to w żaden sposób nie zrazi.

Tym, o czym chciałam dziś napisać jest książka,  która jakiś czas temu w diametralny sposób zmieniła moje spojrzenie na świat, nastawienie do niego, może nawet całe moje życie? Sama nie wiem, w jaki sposób określić to w gruncie rzeczy niepozorne działanie, które jednak niejednokrotnie dodawało i wciąż dodaje mi wiele motywacji do podejmowania różnego rodzaju wyzwań...

sobota, 27 grudnia 2014

MOJA HISTORIA + prywata


TAKI widok za oknem... W sumie całkiem pocieszający.
Przynajmniej odrobinę więcej światła wpada do mojej jaskini.

Chciałam napisać tę notkę już rankiem, tak jak chciałam zrobić wiele innych rzeczy. Oczywiście jak zwykle zaspałam, były sprawy ważniejsze, później cały dzień pracy (z najlepszą K.), dopiero teraz zebrałam się w sobie. Słuchając Ed'a, popijając herbatkę i przysypiając odrobinę. Śmiać mi się chce... Śnieg i mróz zaskoczyły drogowców nawet tak wspaniałych jak K, efektem czego musiała za kierownicę wsiadać tylnymi drzwiami... Tylko to sobie wyobraźcie, haha... Ale dobrze, już przechodzimy do rzeczy.


MOJA HISTORIA...

poniedziałek, 22 grudnia 2014

ciutnie prywatnie

Poczułam dziś coś, co śmiało mogłabym nazwać szczęściem.
Zupełnie nie wiem, dlaczego. Nieswojo.


No okej - trochę wiem dlaczego. Zaczynając od początku - podjęłam dziś męską decyzję posprzątania najbardziej zapomnianej w moim pokoju szafki, która (jak się domyślałam) skrywała archaiczne przedmioty i zaskakujące pamiątki. Nie zawiodłam się... Co najwyżej na sobie, uświadamiając, jak strasznym chomikiem jestem. A co chomikuję? W głównej mierze bezwartościowe papiery, kartki, reklamy, powiadomienia... Cała sterta bezużytecznej makulatury, w sumie jakieś dwa worki na śmieci. Serio, a szafka wcale takich wielkich gabarytów nie ma... Mniejsza o to, jak to możliwe.

środa, 17 grudnia 2014

na własną rękę

Czy Wam też jest czasem ciężko odnaleźć jedność w wielości?
Przestać być marionetką, której sznurkami może pociągać każdy
o odpowiedniej władzy... Tego bardzo chcę, ku temu dążę: aby tyle,
ile tylko możliwe ZALEŻAŁO ODE MNIE.


Chcąc wyjechać za granicę jako AuPair wcale nie jesteśmy skazane na pośrednictwo agencji. Oczywiście, jak wspominałam ostatnio, jest to opcja bezpieczniejsza, jednakże wymagająca większych nakładów finansowych, załatwienia miliona formalności, a także mocno ograniczająca naszą możliwość wyboru. Posiadając otwarty room w jakiejkolwiek z agencji, czekamy cierpliwie, aż jakaś rodzina sama nas wybierze. Natomiast korzystając ze strony, którą za chwilę krótko przedstawię, możemy same przebierać pośród rodzin spełniających nasz preferencje oraz których preferencje spełniamy my same.

Na takiej zasadzie działa strona internetowa AuPairWorld